- Rodzina złożyła zmarłemu ręce na piersiach, zapaliła gromnicę. Ja się modliłem, zacząłem zmawiać litanię za konających, ale widzę, że nieboszczyk próbuje łapać oddech i charczy - opowiada ksiądz Stanisław Saładyga z parafii w Mędrzechowie. Mężczyzna zmarł w szpitalu kilka dni po tym, gdy lekarz pogotowia orzekł jego zgon.wiecej
{ 0 komentarze... » Pacjent uznany za zmarłego. Jak mogło do tego dojść? read them below or add one }
Prześlij komentarz